Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: Głos Słupski ogłoszenia





Temat: Komisja Rewizyjna a burmistrz Ustki
Nie ma konfliktu personalnego między przewodniczącym komisji rewizyjnej, a burmistrzem. Szanuję Jego i cenię dotychczasową pracę.

Rozbieżność dotyczy innego spojrzenia burmistrza i komisji na rozpatrywanie skarg, pewnego nowego zjawiska w rzeczywistości samorządowej nie tylko Ustki. Komisja rozpatruje je od początku kadencji, choć i w poprzedniej sie zdarzały. Wypracowana procedura pozwalała na możliwie najobiektywniejsze ich badanie. Wśród około 25 skarg w tej kadencji za uzasadnione uznała komisja 5 skarg, w tym trzy w ostatnim okresie, zakończone podjęciem uchwały RM.
W sprawie skargi P. Walczaka Edaward ma niewielką wiedzę, więc wprowadza nieścisłości. Głównym problemem było to, że na przełomie roku 2004/2005 nastąpiła zmiana gazety w której zamieszczane są ogłoszenia. Był Głos Słupski, jest Gazeta Wyborcza Trójmiasto. Zainteresowany kupnem pewnej nieruchomości nie mógł wiedzieć o tej zmianie, nie znalazł interesującego Go ogłoszenia tam gdzie zwyczajowo od lat one były. Wcale komisja nie oczekiwała by zainteresowany został poinformowany osobiście i nie wyraża takiego oczekiwania w uzasadnieniu do uchwały. Chodziło raczej o to by był uszanowany równy dostęp do informacji poprzez np. ogłoszenie w prasie o zmianie medium, poinformowanie w internecie o tym fakcie obywateli. Również nieudokumentowano kiedy i jak długo było ogłoszenie na stronie internetowej dot. kolejnych rokowań.
Celem nadrzędnym pracy komisji jest m. in. pomoc w wychwyceniu błędów w funkcjonowaniu jednostki samorządowej, by mogła pracować ku zadowoleniu mieszkańców. I tę funcję komisja rewizyjna musi wykonywać zgodnie z ustawa samorządową.





Temat: Testy w mzk Słupsk
Witam ponownie panowie.
Mówi doświadczony głos ze Słupska.
Mzk Słupsk rozpisało przetarg nie na 10, ale na 8 autobusów 12 metrowych. Ogłoszenie wyników pod koniec czerwca - będziecie wiedzieli. Zwycięzcą prawdopodobnie Scania, z czego się ciesze, bo bezrobocie u nas okrótne...
Po więcej odsyłam na : http://www.slupsk.eco.pl/main2.php?id=m ... =mzk/index





Temat: Komisja Rewizyjna a burmistrz Ustki
Prywatna firma prawdopodobnie tak by postąpiła, ale Urząd musiał ogłosić przetarg. Przypuszczam, że gdyby ustawiono przetarg pod któryś z "Głosów" albo "Dziennik", to przegrani też by protestowali. Zresztą "Głos Słupski" w którym poprzednio zamieszczano ogłoszenia, nie ma największej liczby czytelników.
Edward Zając



Temat: Tarcza antyrakietowa w Polsce

Panowie, myśle ,że decyzja o umieszczeniu tarczy w Redzikowie została już dawno podjęta, a te wizyty to tylko szopka, aby nie napinać i omamić przeciwników tarczy. Smiem twierdzić, że amerykanie juz sobie wszystko dokładnie zaplanowali i ogłoszenie oficjalnej decyzji o zgodzie na budowę tarczy jest tylko kwestia czasu, tłumaczoną rzekomymi negocjacjami na szczeblach rzadowych.

Fragment z wywiadu jaki udzielił Gen Kadish dla "Głosu Pomorza"


....- Czy to, że przyjechaliście do Słupska oznacza, że jest tylko jedna lokalizacja tarczy - Redzikowo?

- Wydaje się, że jest to najlepsza lokalizacja. Na razie nic innego nie jest brane pod uwagę.....


Ot i odpowiedź

Cały wywiad tutaj-------> "GŁOS POMORZA"



Temat: SKM dojedzie prawdopodobnie tylko do Wejherowa
W grudniu Słupsk pożegna się z SKM-ką

Szykuje się rewolucja na pomorskich torach. Wkrótce na obsługę linii kolejowych w całym województwie pomorskim rozpisany będzie przetarg.

Prawie pewne jest na razie to, że od grudnia do Słupska nie dojedzie już Szybka Kolej Miejska. Urząd Marszałkowski chce, aby kolejka stała się z powrotem środkiem transportu dla mieszkańców najbliższych okolic trójmiasta. Będzie dojeżdżać do Wejherowa, lub w najlepszym wypadku do Lęborka.

Nie oznacza to jednak, że ze Słupska do Gdańska dojechać będzie można tylko pociągami pospiesznymi i ekspresowymi. Popularną SKM-kę zastąpią składy innej firmy.

Pasażerowie nie raz narzekali na standard usług SKM, która do Słupska wypuszczała stare i niewygodne składy, często z zamkniętymi toaletami. Zaletą kolejek jest jednak bardzo niska cena biletów.

- SKM nie sprawdziła się jako przewoźnik na tak długiej trasie. Jesteśmy zdania, że do Słupska powinny dojeżdżać pociągi bardziej przystosowane do takich odległości - powiedziano nam w urzędzie marszałkowskim w Gdańsku.

Trójmiejską spółkę ma szansę zastąpić firma PKP Przewozy Regionalne z pociągami osobowymi, lub firma prywatna. Byłoby to nowością na naszych torach.

Przetargiem zainteresowana jest na przykład firma Arriva PCC, która wozi już pasażerów nowoczesnymi składami w województwie Kujawsko-Pomorskim i między Malborkiem a Kwidzynem.

Oprócz linii ze Słupska do Trójmiasta, pod konkurs pójdzie także szlak ze Słupska do Szczecinka przez Miastko. Tu od lat jeździ PKP Przewozy Regionalne z bardzo starymi piętrowymi wagonami.

- Pomysł z przetargami jest bardzo dobry bo dzięki temu można będzie wyłonić najtańszego i najlepszego przewoźnika. To realna szansa na poprawę jakości przewozów na Pomorzu - mówi Patryk Skopiec z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.

Przetargi mają zostać ogłoszone jeszcze w kwietniu. Zwycięzcy będą kursowali po pomorskich torach przez 6 lat.

Źródło: Głos Pomorza



Temat: Chcesz jechać pociągiem, nie patrz na rozkład jazdy
Chcesz jechać pociągiem, nie patrz na rozkład jazdy

W głównym holu dworca PKP w Słupsku wisi nieaktualny rozkład jazdy. Kolej nie uwzględnia na nim licznych zmian, bo za często trzeba by ustawiać drabinę.

Pan Jerzy Dąbrowski, nasz czytelnik ze Słupska, w piątek rano poszedł odprowadzić żonę na dworzec kolejowy. Zasugerował się godziną odjazdu, jaką zobaczył na rozkładzie jazdy. Dlatego musiał długo czekać.

- Żona jechała do Szczecina. Na ogromnym rozkładzie jazdy już dzień wcześniej sprawdziłem, że pociąg odjeżdża o godzinie 8.09. Kilka minut po godzinie ósmej byliśmy na dworcu - opowiada pan Jerzy.

Zdziwił się jednak, gdy spojrzał na tablicę świetlną umieszczoną na bocznej ścianie dworca. Tam wyświetliła się informacja, że pociąg do Szczecina odjeżdża dopiero o godz. 8.29.

- Poszedłem do informacji dowiedzieć się, która z godzin odjazdu jest właściwa - mówi nasz czytelnik. - Pani powiedziała, że ta późniejsza. Zaproponowałem więc, by poprawić godzinę na rozkładzie jazdy, aby już nie wprowadzała ona w błąd podróżnych. Wtedy usłyszałem, że nie ma tego komu zrobić, bo trzeba by wziąć drabinę i wejść na górę. A na to nikt na dworcu nie ma czasu i pieniędzy.

- Ta kobieta plotła bzdury - tak słowa pracownicy informacji skomentował Tomasz Trypuć, naczelnik słupskiej stacji PKP. Dodał również, że zmian w rozkładzie jazdy pociągów jest teraz sporo. Głównie z powodu prac na torach, jakie są właśnie prowadzone w całym regionie.

- Na rozkładzie jazdy znajdującym się nad kasami biletowymi nie możemy uwzględnić wszystkich zmian - twierdzi Tomasz Trypuć. - Aby tam się dostać, musimy rozłożyć bardzo wysokie rusztowanie, a nasz pracownik stale musiałby tam coś zmieniać. Naczelnik stacji radzi, aby przed udaniem się w podróż upewnić się w informacji, o której odjeżdża nasz pociąg. Tuż przed kursem godziny odjazdu znaleźć można też na tablicy świetlnej. Natomiast na tablicy ogłoszeń znajdują się wszelkie informacje o opóźnionych pociągach.

Źródło: Głos Pomorza



Temat: [ Zachpom. ] Pociągi jadą inaczej
http://www.glos-pomorza.pl/

Pociągi jadą inaczej

Na kolejowej trasie Gdańsk - Szczecin od dziś zaczyna obowiązywać nowy
rozkład jazdy. Wymusiła go konieczność remontu uszkodzonych torów.

Początkowo kolej wprowadziła ograniczenia prędkości na niektórych odcinkach;
od dzisiaj obowiązują zmiany w rozkładzie, bo rozpoczynają się prace
remontowe. - Trudno precyzyjnie określić, jak długo będą trwały - twierdzi
Lech Karmelita, naczelnik sekcji przewozów pasażerskich w Koszalinie. - Plan
zakłada, że ekipy będą pracować około półtora miesiąca, czyli zakończą
remont jeszcze przed sezonem. Tak długo też będzie obowiązywał ten plan.
Zmiany w rozkładzie obejmą w sumie 56 pociągów. Będą to głównie przesunięcia
w przód, ale są też pociągi, które mają odjeżdżać trochę wcześniej.
Najogólniej - ekspresy przybywające od strony Trójmiasta będą trafiać na
stacje w regionie koszalińskim około godziny później, a pociągi pospieszne -
70 minut później niż dotąd. Pociągi osobowe zostały dopasowane do rozkładu
jazdy pozostałych, tak by podróżni mogli dotrzeć także do stacji poza
głównymi szlakami. Pociągi rozpoczynające bieg w Kołobrzegu, Białogardzie
czy Koszalinie i jadące na wschód, do miast docelowych będą docierać 40- 60
minut później.
Niedogodności czekają pasażerów korzystających z wieczornego połączenia z
Poznania do Słupska. Od Szczecinka pojadą drogą okrężną przez Miastko, a
ominą Białogard i Koszalin. Udający się do tych właśnie stacji będą musieli
skorzystać z pociągów osobowych.
Kolejarze ostrzegają, że wiszące na dworcach rozkłady jazdy nie zostaną
zmienione. Do starych zapisów zostanie tylko dodana informacja, że o
szczegółach można się dowiedzieć z tablicy ogłoszeń. O zmianach będą
przypominać również informacje megafonowe.

(paula)
25. Kwietnia 2003 09:16





Temat: Stocznia Ustka przeszła do histori
Piorunem poszła sprzedaż Stoczni Ustka SA. W przenośni i dosłownie, bo wczorajsza licytacja komornicza potoczyła się szybko i towarzyszyła jej burza. Nieruchomości za prawie 5,5 miliona złotych kupiła spółka "Euro-Industry”. Jej prezes Jerzy Malek chce, by na te tereny przeniosło się centrum Ustki.

Trzy stuknięcia młotkiem komornika i sprzedane. Trzy hektary terenu i zabudowania po wschodniej stronie Ustki oszacowano na ponad 7,3 miliona złotych. To warsztaty, hala, gierkowski biurowiec, piaskarnia, malarnia, magazyny, a przede wszystkim nabrzeże z akwenem wodnym. Na licytacji poszły za trzy czwarte ceny, czyli niecałe 5,5 miliona złotych. Dłużniczką stocznią był zainteresowany tylko jeden nabywca - spółka "Euro-Industry” ze Szczecina, która ma oddział w Duninowie pod Ustką. Na dwóch wcześniejszych licytacjach firma kupiła już część terenów stoczni. Teraz ma w rękach cały majątek. Co z nim zrobi? Czy po wschodniej części powstanie Las Vegas, jak plotkuje się w mieście? - Na pewno nie - twierdzi Jerzy Malek, prezes zarządu spółki, nie kryjąc zadowolenia z kupna. - Planów jest dużo, ale wszystkie będą uzgadniane z władzami miasta. Chciałbym, by w to miejsce przeniosło się centrum Ustki i zachodnia część miasta nabrała większej rangi. Od dwóch lat mnie kusiło, by kupić stocznię.

Ale nie wszyscy się cieszyli. - To pogrzeb stoczni, padł jej ostatni bastion - powiedział po licytacji Jerzy Borzyszkowski, ostatni szef stoczniowej "Solidarności”. Ryszard Błaszczyk, który w zlikwidowanej stoczni przepracował 37 lat, jest oburzony. Jego zdaniem, w prasie nie było ogłoszeń o licytacji. - Powinna zostać unieważniona! To granda w biały dzień! Tą sprawą powinien zająć się prokurator! Serce boli, przykro mi - mówi rozżalony i oburzony.

Co się teraz stanie z "Alu-Stocznią”, która od trzech lat dzierżawi sprzedane wczoraj hale i nabrzeże portowe? J. Malek zapewnia, że nie zamierza wypowiadać umowy firmom, które pracują na terenie byłej stoczni. Ale pracownicy "Alu-Stoczni” mają wątpliwości. - Prezes jest za granicą, a tylko on może wypowiadać się w tej sprawie. Wiem, że jeszcze przez dwa lata mamy zagwarantowaną dzierżawę. Roboty jest ogrom. Robimy kadłuby dla odbiorców z Holandii i Norwegii - mówi Lech Miśkiewicz, szef jakości kontroli w "Alu-Stoczni”. Jedno jest pewne. Bez dostępu do nabrzeża zakład nie ma w Ustce racji bytu, gdyż produkuje ogromne elementy okrętowych kadłubów. Ich transport możliwy jest tylko drogą morską. Stocznia zatrudnia niemal 200 osób, ma swój oddział w Gdyni. Może więc tam przeniesie całą produkcję? Pracownicy w ogóle nie chcą o tym rozmawiać. Wielu zastanawia się nad wyjazdem na Zachód. Część rozgląda się za inną pracą. Przewodniczący usteckiego samorządu Jan Olech obawia się likwidacji dwustu miejsc pracy. - Jedyne, co jeszcze możemy zrobić, to pozostawić w miejscowym planie zagospodarowania funkcję przemysłową na tym terenie - rozważa.

Źródło: Głos Słupski - http://www.glosslupski.com.pl/



Temat: Słupskie imprezy - Qugino, Cool Pub, Miami Nice - 2009.04.12
Po okresie Wielkiego Postu, trwającego kilka tygodni, w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, wielu Słupszczan postanowiło spędzić niedzielny wieczór w słupskich klubach. Oferta klubów i pubów była bardzo obszerna i zróżnicowana. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie i spędzić czas dobrze bawiąc się. Wieczorem, w dniu 12.04.2009r., mieliśmy okazję uczestniczyć w niektórych imprezach, w kilku znanych klubach w Słupsku.

Naszą uwagę zwróciła oferta, jednego z najbardziej znanych klubów w mieście - Qugino. Na stronie internetowej klubu, a także na plakacie reklamowym, można było przeczytać, iż w okresie świątecznym od 10 do 12 kwietnia 2009r. są liczne promocje, m.in. darmowe wejście dla wszystkich do godziny 23 oraz atrakcyjne ceny drinków. Chcąc skorzystać z powyższej oferty, przybyliśmy do klubu ok. godziny 22:30. Przy wejściu zostaliśmy miło przywitani, jednak ochrona zażądała zapłaty 10 zł za wejście do klubu (za 2 osoby). Na nasze pytanie, dlaczego mamy płacić, skoro publicznie zostało ogłoszone, iż wejście do godziny 23 jest darmowe, nikt nie potrafił nam tego sensownie uzasadnić. Ochrona zasugerowała nam, że w takim razie jedna osoba może wejść za darmo, a druga niech zapłaci 5 zł. Wciąż nie mogliśmy tego zrozumieć, bo przecież wejście miało być bezpłatne. Dopiero po okazaniu legitymacji prasowej, weszliśmy nie płacąc nic.
Taka sytuacja niestety zdarzyła się nam już kilkakrotnie, co więcej, podobne informacje dostaliśmy od naszych czytelników. Dziwi to, że problem ten, pomimo iż był już wcześniej znany i zasygnalizowany, wciąż jest praktykowany przez ochronę klubu. Muzyka i atmosfera w klubie była przyjemna. Dobrze bawiący się goście przemawiają za tym faktem. Przy barku miła obsługa, przystępne ceny, np. piwo 0,5l. to koszt 6 zł. Szatnia w klubie, znajdująca się na pierwszym piętrze to wydatek rzędu 1 zł od kurtki. Gdyby nie incydent z wejściem do klubu, można byłoby stwierdzić, iż jest to klub na wysokim poziomie.

Kolejnym klubem, na który warto zwrócić uwagę to Cool Pub. Jest on jednym ze starszych klubów w Słupsku. Mieliśmy okazję być tam około godziny 23:30. Wejście do klubu na niedzielną, wielkanocną imprezę to koszt 10 zł. Od samego wejścia można było zauważyć wiele osób tańczących na parkiecie, a także siedzących przy stolikach. Cool Pub oferuje wiele różnych alkoholi, w tym różne rodzaje piw. Ceny piwa 0,5l. kształtują się już od 5,50 zł i co ważne, są widoczne dla klientów, więc od razu możemy porównać ceny poszczególnych drinków, czy też innych trunków. Za szatnię, znajdującą się tuż przy barku płacimy 0,50 zł od kurtki. Nieprzyjemna sytuacja zdarzyła się podczas nabycia napoju. Pojawił się problem z wydaniem reszty. Dopiero po stanowczym upomnieniu się, barmanka wypłaciła właściwą kwotę. Tłumaczenie pracownika, że nie ma z czego wydać reszty, jest sytuacją nie do zaakceptowania. Już jakiś czas temu napływały do nas głosy od czytelników, że zdarzają się problemy z wydawaniem pieniędzy, teraz więc przekonaliśmy się osobiście. Mimo wszystko ogólne wrażenia z pobytu w klubie są dobre.

Następne miejsce, jakie mieliśmy okazję odwiedzić, to klub Miami Nice. Jest to największy klub w mieście, gdzie często bawi się wiele ludzi. Do klubu dotarliśmy około godziny 0:30. Już przed wejściem zastaliśmy sporą grupę osób. Cena wstępu na niedzielną, świąteczną imprezę to 20 zł od osoby. Klub Miami Nice wyróżnia się tym, iż przed wejściem do lokalu, ze względów bezpieczeństwa, sprawdzana jest każda osoba. Poza tym, w widocznym miejscu umieszczony jest regulamin, określający zasady przebywania w klubie. Inną ciekawostką jest to, iż przy barku nie płacimy gotówką, a kartą, którą dostajemy przy wejściu i którą doładowujemy określoną przez nas kwotą. Kolejną kwestią jest to, iż palenie w klubie jest niedozwolone, dzięki temu goście niepalący czują się komfortowo. Szatnia w klubie jest bezpłatna. W ofercie jest wiele różnych alkoholi, ceny są nieco wyższe niż w innych klubach, np. piwo 0,33l. Heineken kosztuje 6 zł. Dużym minusem jest wejście do klubu od ulicy Murarskiej. Po przebudowie lokalu jest ono zbyt wąskie, przez co często tworzą się długie kolejki.
Zabawa w Miami Nice była bardzo udana, na parkiecie widać było tłumy bawiących się ludzi, a także wiele osób stojących i siedzących przy stolikach.

Świąteczne zabawy w Słupsku były bardzo udane, a zdecydowana większość gości bawiła się do późnych godzin nocnych. Oferty słupskich klubów są coraz bardziej atrakcyjne. Ich plusem jest również to, że kierowane są do różnych grup ludzi, co bardzo cieszy i daje szansę na dalszy rozwój imprez klubowych w mieście.

Damian Sowa
eSlupsk.com



Temat: Program III OPMFT im. A Luterka
PROGRAM
III Ogólnopolskiego Przeglądu Małych Form Teatralnych im. Adama Luterka
„Rekonstrukcja poety”
7 – 9.11.2008 r.

Piątek 7.11.2008 r.
10.00 – otwarcie III OPMFT
10.30 - 10.55 –„Niestałość” - grupa teatralna „For – ma” (Lębork)
11.10– 11.30 – „Kołysanka” - Marta Piasecka (Wejherowo)
11.45 –12.15 –„Drugi pokój”- grupa teatralna „Dei Ex Machina” (Rumia)
12.30– 13.00 - „Lustro”- Pijarska Grupa Teatralna (Bolszewo)13.15 –13.40 - „Salon gier (nie) automatycznych”- grupy teatralne „Bez nazwy” +
„W rozproszeniu” ( Rumia)
14.05 – 14.20 „Produkt Uboczny Teatru KontemPlującego”- Teatr „KontemPlujący”
(Słupsk)
15.00 – 15.20 - „Oskar – Boża pomyłka”- grupa teatralna „Antrakt” (Czernin)
15.30 – 15.50 – „Szachy”- Karol Płotka (Lębork)
16.05 – 16.35 - „Bambuko, czyli skandal w krainie gier”- grupa teatralna „Bez maski” –
(Chocznia)
16.50 – 17.25 – „(Wy)łuskanie”- Aleksandra Kania (Chojnice)
17.40 – 17.10 - „Żywot człowieka wyprostowanego”- grupa teatralna „Maska”
(Zielona Góra)
17. 25– 17.55 „Dziecko zwane niczym”- Wojciech Cichy (Wejherowo)

20.00 – 21.00 Spektakl teatru OF DE BICZ pt. „Noel wspak” wg „Matki” St. I. Witkiewicza

21.10 – 22.00 – Forum dyskusyjne

Sobota – 8.11.2008 r.
10.00 – 10.30 „Dekalog wg Herberta”- grupa teatralna „Na bosaka” (Koszalin)
10.45 – 11.15 „Maria” grupa teatralna „Maska” (Piszczac)
11.30 – 12.00 „Ożenek”- grupa teatralna „Enigma” (Skomielna Biała)
12.15 – 12.30 „Labirynt nad morzem – historia Minotaura”- grupa teatralna „Cicho Sza”
(Lubliniec)
12.45 – 13.05 „Umbra”- „Teatr Nieskromny” (Olsztyn)
13.15 – 13.35 „Podlotek”- Izabela Kukawska (Piszczac)
13.45 – 14.05 „Przesłanie poety – ja i świat” - grupa teatralna „Maska” (Barlinek)
15.00 – 15.20 „Ulica” - Katarzyna Bandarzewska (Piszczac)
15.35 – 16.05 „Od wahania do przesłania. Obrachunki Herbertowskie na wesoło”
grupa teatralna „Sysmus” (Kraków)
16.20 – 16.50 „Spotkanie z Panem Cogito”- zespół teatralny „Pod Napięciem”
(Wejherowo)
17.05 – 17.35 „Nuda”- Teatr „Prawie Lucki” (Wejherowo)
20.00 – 21.00 Spektakl „Przyj, dziewczyno przyj...” Teatru RONDO ze Słupska
21.10 –? Spotkanie integracyjne uczestników projektu

Niedziela 9.11.2008 r.
9.00- 11.00
– warsztaty teatralne emisji głosu: prowadząca – Beata Buczek Żarnecka -aktorka teatralna, instruktorka emisji głosu
– warsztaty muzyki ilustracyjnej: prowadzący – Jerzy Stachurski, kompozytor muzyki teatralnej, autor tekstów piosenek

14.00 - ogłoszenie wyników III OPMFT , rozdanie nagród.




Temat: Rozrywka w ustce.............. NA BANK!!!!!!!!!
cześc!
Szczerze mówiąc, to dawno nie widziałem tu tak ciekawej, nota bene przez przypadek wywołanej dyskusji. Zasadniczo cała treśc rozmowy mogłaby zostac sprowadzona do pytania: "czym dla Was jest kultura" i dalej; "czym jest muzyka..." i jeszcze dalej, dalej, dalej.

Z ciekawością wysłuchałem postu Edwarda, jest w tym coś. ale zebym mógł napisac cokolwiek, napisze moze o sobie.

Gram na gitarze od lat chyba siedmiu i nie potrafie chyba tak na prawdę niczego dobrze zagrac z nut. Mało tego - niczego oprócz c, d, e, f, g, a , h, c, nie zagram - zeby nie skłamac. Nie chodziłem do szkoły muzycznej, bo nie było ku temu czasu, myśli moich rodziców, ani pieniędzy. Grac nauczyłem się obserwując moich co lepiej grających na gitarze kolegów z druzyny harcerskiej, w której to nie jestem juz lat pięc.

Spotkałem w swoim zyciu parę kapitalnie grających ludzi po szkole muzycznej. Byli bezbłedni - potrafili z nut zrobic wszystko. Tylko jedno "ale" - ....postawieni przed zespołem głupieli całkowicie! Nie wiedzieli co grac, jak grac, czy chociazby jak złapac riff. Jakie wnioski? Dla kazdego do woli.

Stąd nauczyłem się, ze nie ma jednej wizji kultury - baaa, tak na prawdę dla kazdego z osobna kultura znaczy co innego. Nawet impreza techno - to dla niektorych jakaś tam kultura.

Pamiętam tzw. "warsztaty" w domu kultury. Pamiętam tez, ze musieliśmy podpisywac ogłoszenie wiszące w tzw. "pracowni muzycznej", ze wiemy o nich i ewentulanie rezygnujemy z nich na własną odpowiedzialnośc. Pózniej były nieskrywane pretensje, ze na nich nikt z nas nie był. a nie był z róznych powodów. Między innymi z takiego to powodu, ze mieszkamy w słupsku i nie wszystko dało się dograc w czasie i kosztach. Zawsze wydawało mi się, ze coś organizuje sie w momencie, kiedy istnieje taka potrzeba, a nie wtedy, kiedy takiej potrzeby nie ma, a robi się coś na siłę. Komuna poszła w dal, a mi się wydaje, ze DK w Polsce od dziesięcioleci działaja według tych samych zasad. Za miejsce prób płacilismy nie błache pieniądze (bo + dojazdy) i raczej nie fajnym było pózniej słuchac ewentualnych pretensji kogoś z DK. Z resztą, temat DK moze juz skonczę, bo za długo bym opowiadał na ten temat

A więc - czy zespoły punkowe, post punkowe, reaggowe, metalowe, itd nie mają prawa grac tylko dlatego, ze komuś nie odpowiada taka dawka muzyki, którą prezentują?

Moze to i śmieszne - ale tyle co gram z chłopakami, to wydaje mi się, ze nie robimy tego na darmo. Myślę, ze dla nas muzyka, to nie tylko muzyka, ale tez jakas cząstka nas samych oddana na pastwę ludziom, którzy nas oplują, lub poproszą o więcej. I kiedy śpiewam jak walnięty, choc pewnie dla wielu po prostu dre się, o trolejbusach, które zniszczyła polityczna głupota, to chce przekazac trochę więcej, niz tylko ton głosu - chciałbym wywołac coś więcej niz tylko uczucie - "ale ładnie spiewa", lub "ale beznadzieja". Muzyka to taki nasz "wentyl bezpieczenstwa". Czy to kultura?.........................................




Temat: Tarcza antyrakietowa w Polsce
Oto następne rewelacje prasowe.




Tarcza będzie u nas

To w Debrznie koło Człuchowa powstanie antyrakietowa tarcza - dowiedział się Głos. Stacjonować ma tam około 1200 żołnierzy USA.

Jak się dowiedzieliśmy ze źródeł zbliżonych do Ministerstwa Obrony Narodowej, Amerykanie chcą tylko do Debrzna, a reszta potencjalnych lokalizacji była zwykłą zasłoną dymną.

Na drodze do oficjalnego ogłoszenia Debrzna miejscem lokalizacji tarczy stoją jeszcze ostatnie formalne uzgodnienia polsko-amerykańskie.

MON tymczasem milczy i wypowie się dopiero wtedy, gdy umowa będzie już podpisana.

Grzegorz Hołdanowicz, ekspert wojskowy i redaktor naczelny miesięcznika "Raport”, potwierdza nasze informacje. - Umieszczenie elementów amerykańskiej tarczy w Debrznie jest moim zdaniem przesądzone - uważa ekspert, który obszernie pisze o tym w najnowszym numerze periodyku. - Redzikowo i Zegrze (alternatywne lokalizacje, o których pisaliśmy - przyp. red.) są zdecydowanie za blisko dużych aglomeracji miejskich.

To samo mówi inny ekspert, Tomasz Hypki, redaktor "Skrzydlatej Polski”. - Tylko Debrzno. To już wiadome - mówi. Pod Debrznem ma być zakwaterowanych około 1000 do 1200 żołnierzy amerykańskich, z czego niewielka część wraz z rodzinami.

W bazie poza rakietami, których zadaniem będzie przechwytywanie rakiet dalekiego zasięgu, znajdą się wyrzutnie rakiet do obrony samej bazy. Koszt budowy to około miliard dolarów, dwa razy tyle ma kosztować jej wyposażenie. Nasze wojsko już się przygotowuje do jej powstania.

Mimo że na terenie bazy będą niemal wyłącznie Amerykanie, to polska armia musi być zdolna do szybkiej reakcji w wypadku ataku na nią. W Koszalinie powstaje zupełnie nowa jednostka wojskowa.

Słupska 7. Brygada Obrony Wybrzeża zostanie niebawem wzmocniona kilkusetosobową grupą żołnierzy z Trzebiatowa. Razem mają stworzyć zupełnie nową formację piechoty morskiej na wzór amerykański. Dowódca 7. Brygady kilka dni temu wyjechał na pięć miesięcy do Łodzi na intensywny kurs języka angielskiego.

Mirosław Burak, burmistrz Debrzna, opowiada się za budową tarczy. Liczy, że dolary zasilą miejską kasę. - Mam nadzieję na amerykańskie inwestycje, przy których zatrudnienie znajdą mieszkańcy - mówi burmistrz. - Najpierw jednak chcielibyśmy poznać korzyści i zagrożenia, jakie płyną z lokalizacji bazy w naszym sąsiedztwie.

Zdania mieszkańców gminy Debrzno są podzielone. Jedni są za - bo widzą szanse na pracę, inni - przeciw, bo boją się zapowiedzi Rosjan o wycelowaniu ich rakiet w bazę. Eksperci uważają jednak, że rosyjscy generałowie chcą tylko zbić kapitał na strachu i przy tej okazji unowocześnić swój przestarzały sprzęt.

- Zagrożenie ze strony Rosji jest raczej wyolbrzymiane - dodaje Hołdanowicz.




Temat: W obronie Instruktorów Żeglarstwa PZŻ
Kolego „Młodszy”

Pokaż mi jakikolwiek przepis ze jak piszesz

dla dopuszczenia do kursu instruktorskiego matura <b>jest</b> potrzebna;
Osobiście znam paru instruktorów bez matury.

Piszesz:

nigdzie nie jest napisane, że KWŻ kursu nie może egzaminować
Nigdzie nie jest napisane ale kto sam ocenia swoja pracę, jeżeli KWŻ jest w komisji to z manewrówki egzaminuje ludzi dołączonych po innych kursach. To dobry zwyczaj.

Piszesz:

rynek reguluje płace, trudno więc się zgodzić, że to instruktorzy dyktują warunki - dyktuje je "biznesowe" podejście do szkolenia;
Nie rynek a narzucona z góry konieczność „instruktora” na kursie „jest nas mało, prawo działa że jesteśmy potrzebni więc płaćcie.”

Piszesz:

biorąc pod uwagę, iż do niedawna zdarzało się, że szkolili żeglarze
W starych czasach 7 stopniowego regulaminu stopni, żeby podejść do egzaminu na sternika wystarczyło mieć rejs potwierdzony przez sternika, żeby podejść do egzaminu na sternika morskiego i kapitana wystarczyło mieć rejsy potwierdzone przez kapitana, instruktorzy byli potrzebni jedynie do egzaminowania.
W praktyce na sternika jachtowego szkolili na rejsach śródlądowych sternicy jachtowi. I wyszkoleni byliśmy znacznie lepiej niż teraz, przynajmniej kwity liczyły się na świecie.

Piszesz:

wymóg zrobienia "papierka" instruktora nie jest szczególnie złym pomysłem - problem jest znów ten sam, przerobienie żeglarstwa na biznes
Wymóg jest bardzo dobry ale dla sitwy „instruktorskiej” zarabiającej na żeglarstwie, dla nikogo więcej, a już najmniej dla tych co za to płacą.

Piszesz:

Miejsce pasjonatów, ludzi chcących coś zrobić dla żeglarstwa w Polsce, jest w Związku. Tam będzie łatwiej o "rewolucję";)
I tu masz rację trudno naprawiać cos z boku.

Zbyszek pisze swoje:

11 lat pracowalem w Związku jak wół i doszedłem do wniosku, że wewnątrz nie da się pracować a co dopiero zrobić rewolucji. Mój los podzieliło kilku znanych działaczy- żeglarzy a Ostatni Mohikanie, ktorzy dali się wybrać pod takim pretekstem o zmianach od wewnątrz, jakoś zniknęli z powierzchni ziemi.
Po pierwsze jeszcze żyję.
Po drugie mam żal do paru osób między innymi do Zbyszka że nie dali się wybrać. Było by nas więcej mogły by być pozytywne zmiany. W demokracji zawsze wygrywa większość, nie kandydujesz , nie masz szans bycia w Zarządzie będąc w Zarządzie dysponujesz tylko swoim głosem.

Zbyszek pisze dalej:

. Właśnie w dużym stopniu uwolnione zostało żeglarstwo morskie. W Sejmie szykują się podobne zmiany "uwolnienia" żeglarzy szuwarowych. .
Niestety one są złe co już kiedyś pisaliśmy, nawet na tym forum przypominam Zbyszkowi jego wypowiedź:

kapitan, który mnie "wiezie" w czasie rejsu, na który zamustrowałem z ogłoszenia, prawo, musi mi gwarantować, że ma on stosowne kwalifikacje a jacht podlega jakiejś kontroli i jest wyposażony odpowiednio. Ten, co czarteruje jacht, musi mieć gwarancje ustawowe, że jacht podlega jakiejś kontroli i jest bezpieczny. Za to płacę a słowa czarterodawcy to za mało. .
poprawił bym to na

Prawo, musi mi gwarantować, że kapitan i kadra która mnie "wiezie" w czasie rejsu, śródlądowego lub morskiego, na który zamustrowałem z ogłoszenia, ma właściwe kwalifikacje a stan techniczny jachtu i jego wyposażenia podlega kontroli.
Prawo, musi mi gwarantować, że jacht, który czarteruję podlega kontroli i jest bezpieczny
Za to płacę.
.
Jeżeli nie będzie rozróżnienia żeglugi przyjemnościowej od komercyjnej to złe prawo będzie zastąpione dużo gorszym.

Zbyszek pisze dalej:

musi wzorem innych Związków przyjąć dewizę: co jeszcze możemy dla ciebie, żeglarzu zrobić?" . Tu się zgadzamy a do zrobienia jest bardzo dużo.
Ale tu jest mały problem „za co” „skąd pieniądze”

Dziś pisze Tomek nie bez zlośliwości:

Związek konsekwentnie trzyma się dewizy "Towarzysze, w jaki jeszcze sposób możemy na tych frajerach zarobić?" . Każda organizacja musi z czegoś żyć to nie jedna czy dwie teczki w szufladzie w mieszkaniu prezesa lub sekretarza. To konieczność utrzymania biura i personelu. Kiedy Związek miał dotacje i nie musiał się martwić o to co będzie jutro to robił bardzo dużo: wydawał czasopismo „Żagle” (później przejęte przez Ruch) promował konstruktorów rozprowadzał plany jachtów szkolił i egzaminował praktycznie za darmo i co najważniejsze tak pogrywał z totalitarnym państwem byśmy mieli możliwe maksimum żeglarskiej wolności.
Bardzo wygodnie jest coś robić nie swoim kosztem mając zapewniony byt, jak ostatnio Urzędy morskie mamy ich aż cztery nie wiem ilu ludzi tam pracuje ale myślę że dużo a gdyby nie jachty to zarządzały by pisakiem na plaży. Dobrze żyją z naszych podatków i nie muszą się martwić co będzie jak zabraknie pieniędzy na płace. Zauważcie iż najpierw Urząd Morski w Gdyni wymyślił bardzo restrykcyjne zarządzenie pozostawiając w gestii PZŻ jedynie jachty niekomercyjne, potem Urząd Morski w Słupsku zaproponował model angielski dając tym niekomercyjnym pełną wolność. Bardzo przypomina mi to powiastkę z kryminałów o „złym” i „dobrym” milicjancie. Zauważcie jeszcze że „dobrym milicjantem” okazał się urzędnik z Urzędu Morskiego w niewojewódzkim mieście, a więc w pierwszym do ewentualnej likwidacji.
Wnioski nasuwają się same.

Szablon by Sliffka